Droga Redakcjo,
Jest już późny wieczór Lemur spokojnie śpi w swoim
łóżeczku. Przez dwa dni zmagała się z nie lada emocjami. Były nocne
pojękiwania, postękiwania oraz pobudka przed 4 rano, bo z tego wszystkiego
zgłodniała straszliwie. Dopiero dzisiaj wszystko wróciło do swojego stałego
rytmu.
W Wigilię ubierałyśmy naszą choinkę. Posadzona w bujaczku
oglądała bombkę i każdą ozdobę, którą zawieszałam uśmiechając się przy tym do
jednej ze swoich czworonożnych niań.
Ta
Wigilia była szczególna, bo po raz pierwszy z nami była Lemur, która na naszych
kolanach zasiadała do kolacji wigilijnych u obu naszych rodzin w małej dolnośląskiej
miejscowości.
Przy stole wigilijnym w moim rodzinnym domu spotkały się
4 pokolenia. Najstarszy domownik w osobie mojego dziadka miał 87 lat a
najmłodsza Lemur raptem niecałe 7 miesięcy. To jest prawdziwy cud tych Świąt,
że ona wreszcie z nami jest. Wniosła tyle szczęścia i radości.
Chociaż Lemur jest maleńka i nic nie będzie pamiętać z
tej Wigilii, to chciałabym to wspomnienie pielęgnować. Było wspólne dzielenie
się opłatkiem i pierwsze kosztowanie wigilijnego barszczu u obu babć. Będę jej
opowiadać o nocnych powrotach do domu by spała w swoim łóżeczku, o podróżach do
szopki w Małym Kościele i o spacerze po rynku w ciepły dzień Bożego Narodzenia.
PS. Były też całusy w królewską stopę co by naturze lemurzej uczynić zadość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz