Droga Redakcjo,
Piszę ten list karmiąc jednocześnie Małą Syrenkę i
tak sobie myślę, że oprócz akcji „rodzić po ludzku” powinna być stworzona
kampania „karmić po ludzku” . Dlaczego?
Otóż mówi się o cudzie narodzin,
o wyjątkowości macierzyństwa, zwłaszcza w pierwszym roku życia dziecka, a jednak? Jednak nikt nie chce zdradzić , jak naprawdę jest. Opieka laktacyjna w szpitalach- jest różnie. Opieka położnej środowiskowej – jest różnie. Wspomnienia babć, mam, ciotek – wielka niewiadoma. Doświadczenia koleżanek – cisza.
Za to własne doświadczenia bezcenne.
o wyjątkowości macierzyństwa, zwłaszcza w pierwszym roku życia dziecka, a jednak? Jednak nikt nie chce zdradzić , jak naprawdę jest. Opieka laktacyjna w szpitalach- jest różnie. Opieka położnej środowiskowej – jest różnie. Wspomnienia babć, mam, ciotek – wielka niewiadoma. Doświadczenia koleżanek – cisza.
Za to własne doświadczenia bezcenne.
Początek karmienia to dramat. Karmienie
to walka o każdą kroplę dla dziecka. Karmienie jest bolesne tak, że krzyczeć
chcę. Karmienie jest męczące, bo nie wiesz czy głodomór już się najadł czy nie.
Karmienie jest wkurzające, gdy słyszysz komentarze „specjalistek”.
Droga Redakcjo, nacisk na
karmienie naturalne jest ogromny. Nic nie jest w stanie zastąpić tego daru
dziecku, żadna mieszanka nawet najlepsza i najdroższa. Tylko dlaczego nikt nie
uświadomi przyszłej karmiącej co ją czeka? Dlaczego łagodnie nie wprowadzi jej w
ten następny krok? Miałaby czas by się mentalnie przygotować, uniknąć niepotrzebnych
napięć, a wtedy hasło „Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” staje się prawdą.
PS.
PS.
Oczywiście moje przemyślenia są subiektywne i wynikają
z własnych doświadczeń
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz