piątek, 6 grudnia 2013

Karmić po ludzku

Droga Redakcjo,
Piszę ten list karmiąc jednocześnie Małą Syrenkę i tak sobie myślę, że oprócz akcji „rodzić po ludzku” powinna być stworzona kampania „karmić po ludzku” . Dlaczego?  Otóż mówi się o cudzie narodzin,
o wyjątkowości macierzyństwa, zwłaszcza w pierwszym roku życia dziecka, a jednak? Jednak nikt nie chce zdradzić , jak naprawdę jest.  Opieka laktacyjna w szpitalach- jest różnie. Opieka położnej środowiskowej – jest różnie. Wspomnienia babć, mam, ciotek – wielka niewiadoma. Doświadczenia koleżanek – cisza.
Za to własne doświadczenia bezcenne. 
Początek karmienia to dramat. Karmienie to walka o każdą kroplę dla dziecka. Karmienie jest bolesne tak, że krzyczeć chcę. Karmienie jest męczące, bo nie wiesz czy głodomór już się najadł czy nie. Karmienie jest wkurzające, gdy słyszysz komentarze „specjalistek”.  
Droga Redakcjo, nacisk na karmienie naturalne jest ogromny. Nic nie jest w stanie zastąpić tego daru dziecku, żadna mieszanka nawet najlepsza i najdroższa. Tylko dlaczego nikt nie uświadomi przyszłej karmiącej co ją czeka? Dlaczego łagodnie nie wprowadzi jej w ten następny krok? Miałaby czas by się mentalnie przygotować, uniknąć niepotrzebnych napięć, a wtedy hasło „Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko” staje się prawdą.

PS.

Oczywiście moje przemyślenia są subiektywne i wynikają z własnych doświadczeń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz