Droga
Redakcjo,
proszę mi wybaczyć tę małą przerwę w dostawie postów.
Średnia psinka była chora. Zbyt chora jak na nią i zbyt chora by zawracać
Redakcji głowę. Oczywiście zebrało się wszystko, co mogło w danym momencie.
Efekt- spędzenie prawie trzech godzin w lecznicy głaszcząc i czule przemawiając
do psiej pacjentki. Za to Lemur na rękach Wujka Grafika w weterynaryjnej
poczekalni.
Średnia psinka dotychczas była przykładem psiny o
zdrowiu doskonałym. Z całej posiadanej przez nas czeredy, ją się choróbska
imały jako ostatnią. Na dodatek zawsze przebieg dolegliwości był łagodniejszy
niż pozostałej dwójki. Rzecz jasna nie tym razem. Ogólne osłabienie organizmu
spowodowane jej suczą przypadłością przyprawiło ją o ból gardła. Oprócz tego
doszło do problemów z wątrobą, zagazowania jelit i żołądka co spowodowało, że
miałam psa - balonik. I koniec końców stan zapalny oka. Jednym słowem jak nie
urok to przemarsz wojsk artyleryjskich.
Na szczęście dr B, u którego byliśmy pierwszy raz,
stanął na wysokości zadania. Zwierz powrócił do zdrowia. Do zaleceń się
zastosowaliśmy i stosujemy. Mam nadzieję, że kolejny raz do takiego apogeum
dolegliwości nie dojdzie. Teraz smacznie śpi ze swoją psią córką i słodko
chrapie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz